SKPL Cargo przebudował jednego ze ściągniętych z Holandii DM90 na zasilanie wodorowe. Z tej okazji jednostka otrzymała specjalną okleinę, odróżniającą ją od barw pozostałych DM90. Pociąg odbył właśnie premierowy przejazd w Bieszczadach.
Niedawno informowaliśmy o tym,
że PESA Bydgoszcz zbuduje prototyp pojazdu bateryjno-wodorowo-elektrycznego dzięki dofinansowaniu ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, co będzie kontynuacją przygody producenta z technologią wodorową po budowie lokomotywy wodorowej.
Przypomnijmy, że PESA stworzyła taką lokomotywę na bazie spalinowej SM42 i z powodzeniem testuje ją u przewoźników towarowych - w kraju i
za granicą (pojazd odbył tour po Szwecji). Kilka miesięcy temu przy jej udziale zrealizowano
pierwszy w Polsce przejazd pojazdu na wodór z pasażerami - lokomotywa pociągnęła wagony pasażerskie w ramach kursów Kolei Dolnośląskich z Jeleniej Góry do Karpacza i z powrotem.
To właśnie KD rozpisało również przetarg na
zakup pojazdów elektryczno-bateryjnych lub elektryczno-wodorowych w ramach partnerstwa innowacyjnego, o czym szerzej
piszemy tutaj. Spalinowy DM90 przebudowany na wodór
To jednak nie koniec wodorowych planów na kolei w Polsce, bowiem takim pojazdem dysponuje już także… prywatny SKPL, który przystosował do napędu wodorowego jeden z pojazdów DM90 ściągniętych z
Holandii. Przypomnijmy, że SKPL już ma 32 takie pojazdy,
które trafią do Intercity a przewoźnik zakupił też niedawno 14 kolejnych jednostek z tej serii,
które zmierzają aktualnie do Polski.
– W jednostkach DM90 każdy z dwóch członów ma odrębny napęd. Dzięki temu mogliśmy pokusić się o modernizację jednego z dwóch silników spalinowych i przerobienie go na zasilanie wodorowe. W efekcie mamy pojazd spalinowo-wodorowy - jeden człon napędza wodór a drugi olej napędowy – mówi nam prezes SKPL, Tomasz Strapagiel.
Projekt jest realizowany we współpracy z partnerami technologicznymi z Łotwy - firmami DIGAS i Microluch, które specjalizują się w konwersji silników spalinowych na zasilanie wodorowe. – Takie podejście do tematu tworzy zupełnie nowe możliwości dla operatorów kolejowych w Europie, zwłaszcza tych operujących na trasach bez sieci trakcyjnej – zauważa nasz rozmówca.
Premierowa jazda już zrealizowana
Premierowy przejazd wodorowego DM90, który z tej okazji został w połowie oklejony w “wodorowe” barwy odbył się dzisiaj, 19 lutego, na trasie z Zagórza do Ustrzyk Dolnych, a w przejeździe brali również udział burmistrz Zagórza - Ernest Nowak oraz członek zarządu powiatu sanockiego Jerzy Zuba, którzy są bardzo zainteresowani rozwojem tego ekologicznego produktu w Bieszczadach.
– Zakończenie prac technicznych pokazuje, że w przyszłości możliwe będzie stopniowe eliminowanie spalania paliw kopalnych w już eksploatowanych pojazdach kolejowych. Projekt znajduje się obecnie na etapie początkowym – przed nami procedury homologacyjne i dalsze testy – jednak już dziś potwierdziliśmy potencjał rozwiązań pozwalających na modernizację istniejącego taboru w sposób bardziej przyjazny środowisku i ekonomicznie dostępny – cieszy się Tomasz Strapagiel i dodaje, że inicjatywa dowodzi, że obszary peryferyjne względem głównych metropolii wcale nie muszą być zacofane technologicznie.
Wodór przyszłością Bieszczad?
– Pokazujemy dziś, że możemy rozwijać własne, wyspecjalizowane kompetencje technologiczne, odpowiadające lokalnym potrzebom i możliwościom. Projekt nie ma charakteru wyścigu z globalnymi liderami technologii wodorowych. Jego celem jest rozwój niszowych, praktycznych rozwiązań, dostosowanych do realiów gospodarczych południowo-wschodniej Polski oraz potrzeb regionów, gdzie modernizacja istniejącej infrastruktury stanowi najbardziej racjonalną ścieżkę transformacji. Co bardzo ważne, idea wpisuje się także w ideę zrównoważonego rozwoju Bieszczad, bowiem technologie wodorowe mogą w przyszłości pogodzić troskę o naturę z dostępnością komunikacyjną danego regionu – kończy Tomasz Strapagiel.